czwartek, 23 lutego 2017

CHAPTER ELEVEN: Nah Neh Nah



Rita wyciągnęła ramiona jak najwyżej w górę. Wciąż czuła się nierozciągnięta po tym, jak wczoraj zasnęła na kanapie przy oglądaniu filmu. Mickey już dawno spał, a ona najpierw gadała przez telefon z Davidem, po czym odruchowo włączyła telewizor i znalazła "Dirty Dancing" na jakimś kanale ze starociami. Nie byłaby sobą, gdyby zatrzymała film o tańcu w połowie. Niestety, zmęczenie nie pozwoliło jej dotrwać do końca i zobaczyć po raz setny ulubioną scenę z salsą na konkursie. Spała w jakiejś dziwacznej pozycji, z jedną ręką wykręconą na plecach i nogą na oparciu kanapy. Kiedy zadzwonił jej codzienny budzik, czuła się, jakby przejechał ją walec drogowy. Nawet Harry dostrzegł, jak bardzo była zmęczona i zachowywał się trochę spokojniej niż zwykle. Zdążyli się pokłócić tylko dwa razy, a jak na nich to było naprawdę mało.
- Mam pewien pomysł - odezwała się dziewczyna. - Wiem, że już jutro próby i pojutrze odcinek, ale może by trochę podrasować nasz układ?
- Jak bardzo podrasować? - spytał nieufnie Harry. Poprzednie wieczory przesiedział w internecie, szukając nagrań z różnych występów Rity. Po kilku filmikach domyślał się, że jakiekolwiek podrasowanie układu skończy się z jego strony w najlepszym wypadku urazem kręgosłupa. Razem z Mattem uwielbiali różne akrobacje i byli naprawdę nieźli w tych wszystkich saltach, promenadach i unoszeniach, ale on nie czuł się na siłach, żeby wykonać coś takiego. W ogole wydawało mu się, że nigdy nie będzie na siłach do czegokolwiek w tym rodzaju.
- Nic nadzwyczajnego, po prostu kilka drobnych kroków. Umiesz stepować?
- Stepować? - wytrzeszczył oczy. - Przecież to ma być quickstep.
- Chodzi tylko o kilka kroków. Kojarzysz, czasem są takie występy, jeden tancerz wykonuje kilka kroków, potem jakby przekazuje pałeczkę drugiemu. Moglibyśmy wstawić to na początek, żeby trochę to urozmaicić. Zamiast czystego quickstepa byłoby coś więcej.
- No nie wiem... - Harry'ego nie do końca przekonały wyjaśnienia Rity. Jeszcze nie czuł się pewnie na parkiecie i z każdym nowym krokiem, miał większe wrażenie, że się wywali.
- Z tego, co zdążył wywęszyć Matt, to Moseley i Camilla już wymyślili jakąś historię do swojej choreografii. - Rzuciła niedbale i sięgnęła po pilota do wieży, żeby włączyć ich piosenkę, "Nah Neh Nah" Vaia Con Dios. - I nie tylko oni. Jay McGui...
- Jakie to kroki? - Harry błyskawicznie skończył się rozciągać i stanął naprzeciwko lustra.
Po upokorzeniu w ostatnim odcinku, kiedy zajął prawie ostatnie miejsce... A przynajmniej w jego mniemaniu to było upokorzenie... Po tamtym wieczorze postanowił, że coś takiego się więcej nie powtórzy. Żaden Jay McGuinness ani William Moseley nie będzie miał ciekawszej choreografii.
Do siódmego odcinka oczywiście.

<***>

- Para numer pięć, Harry Styles i Rita Holmes! - konferansjer też stwierdził, że nie ma sensu łamać sobie języka na ich imionach i zaczął stosować skrót Rita. I bardzo dobrze. Dziewczyna nie miała jednak czasu na dłuższe rozmyślania nad swoim imieniem, bo była ich kolej na zaprezentowanie się w kreacjach na wieczór. Wyszła zza kulis i pochylając z wdziękiem głowę, uniosła w górę rękę, ukazując żółtą kreację na jednym czarnym ramiączku z prawej strony, z czarną kokardą w pasie, wspaniale opadającej do kostek i wirującej niemal przy każdym kroku. Zwiewna spódnica idealnie wyglądała na próbie generalnej i Rita miała nadzieję, że naprawdę nic się z nią nie stanie. Zwłaszcza, że Harry omal na nią nie nadepnął przy schodzeniu z parkietu, co było prawdziwym wyczynem, skoro dół sukienki nie wlókł się po podłodze, a odsłaniał całe buty tancerki.
Styles w tym samym momencie pokazał się po drugiej stronie wejścia. Czuł się zadziwiająco dobrze we fraku, chociaż na przymiarkach wprawiły go w rozdrażnienie "ogony" z tyłu marynarki. Jednak po przejrzeniu się w lustrze przed programem stwierdził, że nie było tak źle. Włosy zaczesane miał do tyłu i mocno przylakierowane, buty były wreszcie na normalnym obcasie i cały ubiór sprawiał wrażenie, jakby Styles przeniósł się w czasie z epoki wiktoriańskiej. Założył jedną rękę do tyłu i schylił głowę w starodawnym ukłonie, po czym zaczął schodzić po schodach, jednocześnie wyciągając rękę i wskazując nią na swoją partnerkę. Spotkali się u podstawy schodów, wykonali obrót, który dzięki Ricie mieli już opanowany do perfekcji i zatrzymali się za parą numer cztery na parkiecie.
Prezentacja trwała prawie w nieskończoność, a Harry tylko czekał, aż wrócą za kulisy i będzie mógł usiąść w fotelu, czekając na swoją kolej. Według scenariusza mieli tańczyć jako przedostatni. Reżyser jak zwykle dokonał rotacji par, żeby typowa kolejność nie znudziła widzów.
- Oto wszystkie pary drugiego odcinka "Strictly Come Dancing"! - Ogłosił Bruce Forsyth i zaczął przedstawiać kolejno jurorów. Styles wykorzystał moment, żeby obejrzeć się na widownię. Na miejscach poprzednio zajmowanych przez jego rodzinę i przyjaciół, teraz znajdowali się obcy ludzie. Rodzice musieli wrócić do swoich zajęć w Holmes Chapel, Niall poleciał za zgodą managerów do Irlandii na weekend, ale obiecał, że będzie oglądał całość i wyśle smsa. Kilka siedzeń dalej znajdowali się Liam z Zaynem, ale pod takim kątem nie miał szans ich dostrzec. Louis leczył kaca po wczorajszej imprezie z Andym i Barrym.
- W ubiegłym odcinku zajęli drugie miejsce, a dziś zatańczą dla was jako pierwsi. Już po przerwie! Caroline Flack i Pasha Kovalev! - Zawołała Tess Daly.
- Cięcie! Schodzimy, schodzimy, szybko, macie dziesięć minut! - Asystent reżysera poganiał uczestników programu do przejścia za kulisy. Para numer dziesięć została na parkiecie, przygotowując się do zatańczenia rumby.
- Nareszcie! - westchnął Harry, idąc w kierunku sofy. Zaraz jednak zatrzymał się w pół kroku, kiedy zobaczył siadających na niej Kristinę Rihanoff i Alionę Viliani. - To sobie posiedziałem.
- Z nimi i tak siedzieć nie warto. - Rita wskazała mu głową drugą sofę, bliżej kamery.Zajęli miejsca obok siebie, oglądając całe wypełnione ludźmi pomieszczenie. Dziewczyna wierciła się przez chwilę, dotykając swojej fryzury, wreszcie odwróciła się tyłem do partnera. - Możesz sprawdzić, czy nie wysunęła mi się wsuwka?
- Gdzie? - W plątaninie ciemnych włosów Harriet naprawdę cieżko było wypatrzeć czarną wsuwkę, utrzymującą misterne upięcie.
- Tutaj. - Odparła zniecierpliwiona, wskazując miejsce palcem.
- Wygląda na to, że jest w porządku. - Stwierdził bez przekonania. Rita wywróciła oczami i wstała z sofy.
- Idę do Agnes, żeby mi to ogarnęła. Tylko nie zwiej!
Nawet nie miał takiej możliwości. Gdyby tylko spróbował zwiać, zaraz któryś z miliona asystentów, operatorów kamer, ochroniarzy sprowadziłby go z powrotem. Sięgnął po jedną z butelek wody, żeby się napić, ale kiedy tylko wziął łyka, o mało się nie udławił. Obok niego usiadł Jay McGuinness. Pięknie. Przez chwilę mierzyli się spojrzeniami.
- Interesujące. Dałbym głowę, że nie interesuje cię taniec, a tymczasem spotykam cię w programie. - Styles zakręcił butelkę i postawił ją z trzaskiem na podłodze obok sofy.
- Interesujące. Dałbym głowę, że zniknąłeś całkiem z przemysłu muzycznego, bo to Nathan zrobił karierę w waszym zespole, a tymczasem próbujesz się wybić na tańcu. - Odbił pałeczkę. Był tak wkurzony, że aż zabrakło mu dobrych ripost.
- Uważaj, Styles. - Jay zmrużył oczy. - Może i jesteś dobry w śpiewaniu, ale legenda głosi, że tracisz fanów. Wszyscy już wiedzą, że jesteś tu na pokaz. Twoje pseudoruchy taneczne z teledysków nie przejdą i stracisz wszystko, zanim powiesz "One Direction". A ja coś osiągnę.
- Jeszcze zobaczymy. - Syknął Styles, wstając z sofy i kierując się na tył pomieszczenia. Nie zamierzał dawać byłej gwieździe The Wanted satysfakcji i walić go w mordę na wizji. Naprawdę mało brakowało, żeby stracił cierpliwość, ale Caroline i Pasha wrócili z występu. Włączono kamerę. Uśmiech na twarz, nic nie zaszło.
- Coś straciłam? - Harriet stanęła obok niego. Jej wzrok powędrował na sofę, gdzie siedzieli wcześniej. - Pokłóciliście się przed kamerą?
- Była wyłączona. - Mruknął, zakładając ręce na piersi. Zerknął na dziewczynę. Stała, marszcząc brwi i słuchała wypowiedzi Caroline na temat rumby. Żałowała, że przegapiła taniec, bo liczyła na jakieś ciekawe kroki, które mogłaby wykorzystać podczas kolejnych choreografii. Skupiła się za to na ocenach jurorów. Siódemka od Darcey, szóstka od Lena, Bruno dał pięć i wspomniał coś o kolanach. Chyba nie miała przeprostów, które w rumbie były jeszcze ważniejsze niż w cha chy. Ocenę zamykała szóstka od Craiga. Dwadzieścia cztery punkty. Słabo. W poprzednim odcinku poszło im dużo lepiej.
- Ładnie wyglądasz. - Oznajmił, nie spuszczając z Harriet wzroku. Zajęta czy wolna, wszystko jedno, ale nie mógł zostawić jej bez komplementu. Kolor sukienki pasował do jej karnacji, a drobiny brokatu na włosach jeszcze bardziej rozświetlały jej sylwetkę. Wyglądała jak promyk słońca w swojej kreacji.
- Co? - Odwróciła się. - Co powiedziałeś?
- Że ładnie wyglądasz. - Otworzyła szeroko oczy i uśmiechnęła się krzywo.
- Harry Styles wreszcie dostrzegł we mnie kobietę, nie kata. Dziękuję - zakpiła. Harry przymknął oczy z irytacją. Masz, gościu, za swoją uprzejmość. Dla takiej baby jak Harriet nie warto być dżentelmenem.
- Ależ nie ma za co. - Odparł z wymuszonym uśmiechem i odwrócił się w stronę kamer, żeby obejrzeć quickstepa w wykonaniu Williama Moseleya i Camilli Dalerup.
- Dobrzy są. - Mruknęła Rita, kiedy Will z Camillą wykonali jakieś skomplikowane podnoszenie i płynnie przeszli do kolejnych kroków. Na widowni słychać było oklaski przy kolejnej figurze. Idealny Fishtail, potem Hover Corte i Cross Swivel. Camilla postarała się o układ z górnej półki i udało jej się to. Jedynym powodem do zadowolenia Rity było to, że William nie opanował tak dobrze ruchu swingowego jak Harry. Ruszał się nieźle, ale z mniejszą płynnością, w niektórych momentach wyglądał, jakby chciał się zatrzymać, a przecież układ powinien być ciągły, rytmiczny, jak na pokazie. A co do tych kroków... Też je mieli w swojej choreografii. Pozostało tylko mieć nadzieję, że Harry naprawdę nic nie schrzani... Trzydzieści cztery punkty. Cholera.
- Styles, jeśli nie skopiesz tego układu, to będziesz miał u mnie dług wdzięczności. - Złapała go za ramię i mocno ścisnęła.
- Zaraz mi odetniesz krążenie, kobieto! - Skrzywił się i odczepił jej rękę. - Nie skopię. Przecież podobno umiem to tańczyć.
- Po prostu... zatańcz jak prawdziwy tancerz, który gdzieś tam w tobie może siedzi, jeśli jeszcze go nie odstraszyłeś swoją pokrzywioną sylwetką.


Zeszli ze stopni i ustawili się na parkiecie w wyznaczonych miejscach, Harry po lewej stronie schodów, Harriet po prawej. W tle mogli usłyszeć swoje głosy na filmiku dla widzów. Obwiązywanie piosenkarza taśmą z kijem wywołało śmiech publiczności. Do głosu Rity, odliczającej głośno kroki, dołaczył głos Matta, który wpadł na ich poniedziałkowy trening i spontanicznie zaczął komentować ich występy przed kamerą.
- Rita mu nie odpuści, to mogę wam obiecać. A jeżeli Harry faktycznie zatańczy tak, jak ona go nauczy, to czeka was spora niespodzianka.
Niespodzianka? Harriet miała na to wielką ochotę. Żeby Harold Styles spiął tyłek i pokazał, na co go było stać. Bez udawania, bez gwiazdorzenia, po prostu czysty talent i poczucie rytmu.
Zapadła cisza. Po odczekaniu pięciu sekund Harry zaczął tańczyć. Lewo, prawo, zawiń, i jeszcze dwa, stop. Na parkiecie głośno stukały jego buty, z dodatkowo wzmocnionymi podeszwami. Jak w starym musicalu. Reflektor przeniósł się z niego na Ritę. Odwzorowała jego kroki w dokładnie tym samym rytmie. Zapaliły się światła, orkiestra zaczęła grać piosenkę. Jeszcze trzy stepowane kroki i odwrócili się w swoją stronę. Zaczęli krokiem w prawo osobno, naprzeciwko siebie. Rita obróciła się dwa razy, żeby wylądować idealnie w ramionach Harry'ego i popłynęli z chasse i pivotem. Kiedy przyszła pora na refren, ruszyli szybszym krokiem, niemal biegnąc przez parkiet, krzyżując nogi w kolejnych obrotach i podskokach.
Gdyby ktoś później zapytał Harry'ego, czy nie zapomniał jakiegoś kroku, czy się gdzieś nie pomylił, nie umiałby odpowiedzieć. Muzyka całkiem go poniosła, poddał się piosence i widać było, że sam prowadzi swoją partnerkę zgodnie z rytmem. Pamiętał, kiedy miał zwolnić, kiedy przyspieszyć. Czuł się... dobrze. Pierwszy raz poczuł się dobrze na parkiecie.
Kiedy zakończyli taniec, siadając na schodach parkietu i ucichła muzyka, Liam i Zayn zerwali się ze swoich miejsc, głośno bijąc brawo i wiwatując. Żaden z nich nie pomyślał, że zobaczy Harry'ego w takim wydaniu. Byli zaskoczeni i zachwyceni tańcem. To chyba w tamtym momencie po raz pierwszy pomyśleli, że to może niekoniecznie zakończy się na siódmym odcinku.
- Harry i Rita! Wow! Tańczyliście wspaniale! - Stwierdził Bruce. - Chyba przenieśliśmy się do Blackpool! Darcey, co myślisz?
- Muszę ci pogratulować, Harry, znakomitego wyczucia rytmu. - Uśmiechnęła się była tancerka. - Jasne, widziałam ze dwa zmylone kroki, ale umiałeś z powrotem dopasować się do rytmu. To Rita cię popychała, czy sam tak zareagowałeś?
- Nie mam pojęcia. - Odparł, z trudem ukrywając zadyszkę. Półtorej minuty tańca na pełnych obrotach potrafiło dać wycisk.
- To był Harry. - Rita nachyliła się do mikrofonu. - Udało mu się zrobić to, nad czym nie panował na treningach.
- W takim razie brawo! - Kiedy ucichły kolejne brawa, odezwał się Craig.
- Te dwa potknięcia były naprawdę widoczne, ale rzeczywiście, nie wybiło cię to bardzo z rytmu. Jeszcze jedna uwaga na przyszłość. W standardzie górna część ciała jest całkiem nieruchoma. Zdarzało ci się w kilku miejscach obniżać i podnosić lewą rękę, przez co rama trochę się, mówiąc w cudzysłowiu, chwiała. Ale nie wpłynęło to znacząco na całość występu.
- Dziękujemy wam bardzo za opinię. Zapraszam was teraz do Tess.
Harry i Rita podziękowali jurorom i pobiegli za kulisy.
- Czyli było dobrze? - zapytał niecierpliwie Styles. Wolał upewnić się u Rity, bo zdążył zauważyć, że jurorzy potrafią mówić jedno, a potem pokazać w punktach drugie.
- Raczej dobrze. - Uśmiechnęła się do chłopaka. - Przynajmniej nie zatrzymałeś się w połowie tańca po potknięciu, tak jak na treningach. Nie pomyliłam się.
- W czym? - Dogonił ją przy drzwiach do red room'u.
- W tym, że umiesz tańczyć, ale ci się nie chce wykorzystać swojego potencjału.

<***>

- Uwaga, wchodzimy za pięć, cztery, trzy... - Zabrzmiała wariacja motywu muzycznego "Strictly Come Dancing" i kamera powędrowała w stronę prowadzących.
- Witamy państwa po przerwie! Głosowanie zostało już zamknięte, głosy są podliczone i mamy przed sobą wyniki dzisiejszego odcinka! - oznajmiła Tess.
Harry stał niemal na baczność, patrząc się w stronę publiczności. Na chwilę odwrócił wzrok i pomachał z Ritą do kamery, kiedy wypowiedzieli ich imiona podczas kolejnej prezentacji par. Potem znów wrócił spojrzeniem do przyjaciół. Liam i Zayn rozmawiali z nim na przerwie, a właściwie prześcigali się w pochwałach i komentarzach. Byli niemal pewni, że wygra odcinek. W klasyfikacji ogólnej mieli trzydzieści trzy punkty, co było niemałym szokiem dla Harry'ego. Znaleźli się na czwartym miejscu za Williamem, Pixie Lott i Theo. Tuż za nimi był Jay McGuinness, który też tańczył quickstepa i Harry modlił się w duchu, żeby nie znaleźć się ostatecznie na niższym miejscu niż jego rywal. Wszystko zależało od fanów. Jak zwykle. Od X Factora prawie całe jego życie zależało od fanów.
- Największą liczbę głosów zdobyli... Theo James i Aliona Viliani! - Rita jęknęła w duchu. Dopiero teraz Aliona zacznie się puszyć. Tancerki nie przepadały za sobą od dwóch lat, kiedy spotkały się na turnieju tańca towarzyskiego w Moskwie. Harriet zdobyła tam z Mattem wicemistrzostwo Europy w standardzie i mistrzostwo w łacinie. Aliona była tuż poniżej. Od tamtej pory rywalizacja była widoczna na każdym konkursie. Niemniej jednak dzisiejszy quickstep wyszedł im wspaniale.
- Drugie miejsce osiągnęli... William Moseley i Camilla Dalerup! - To było do przewidzenia. Harry zaczął nerwowo zaciskać pięści. Byle nie spaść niżej, byle nie spaść...
- Układ do kolejnego wystepu mogą już przygotowywać... Frankie Bridge i Matthew Cutler! - Frankie i Matthew przeskoczyli trzy miejsca! Byli poniżej Jaya w klasyfikacji. Dobrze zatańczyli rumbę, ale jurorzy oczywiście musieli się przyczepić do złych ruchów bioder, a teraz dzięki widzom znaleźli się na podium.
- Do kolejnego odcinka przechodzą także... - Tess zawiesiła głos. Rita zacisnęła usta, powtarzając w myślach jak zaklęcie "żeby tylko nie spaść z czwartego miejsca, żeby nie spaść..." - Harry Styles i Rita Holmes!
Dziewczyna pisnęła głośno i rzuciła się Harry'emu na szyję. Objął ją mocno i uniósł do góry. Reflektor nad nimi zgasł. Przeszli dalej.
A Harry był zdumiony, że sprawiło mu to taką radość.
Czyli co teraz? Chyba jive.


________________________________________________________
Sorry za opóźnienia, ale semestr ruszył pełną parą. Już mam prezentację z farmy i błądzę po korytarzach szpitala, szukając właściwego oddziału. "Idzie się jak na gastrologię, tylko w lewo, potem w prawo, w górę i do lawendowego korytarza..." te cudowne instrukcje na grupie... Powinni wymyślić apkę z GPS-em "Znajdź swoje zajęcia!". Zainwestowałabym nawet w płatną wersję, serio.

Kolejny rozdział... nie wiem kiedy. Dajcie mi dwa tygodnie, okej? :)

Dziekuję za wyświetlenia poprzedniego rozdziału. Spada nam liczba komentujących, ale to moja wina, wiem i się kajam -.- zaniedbałam to opowiadanie, zaniedbałam pisanie, ale tak na dłuższą metę się nie da, kolejne rozdziały kotłują mi się w głowie, więc naprawdę najwyższa pora przenieść je na papier. Lub klawiaturę.

Do nastepnego <3
Roxanne

6 komentarzy:

  1. aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa tak się cieszę że w końcu dodałaś rozdział, który swoją drogą był cudowny jak zawsze

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże opowiadanie cudne! Nawet nie wiesz jak się ucieszyłam na widok z nowym rozdziałem, ale spokojnie, rozumiem cię. Co prawda nie jestem na studiach, tylko w szkole średniej, ale wiem co to znaczy. Sama pisze rozdziały gdy tylko mogę, a rzadko mogę, bardzo rzadko. Będę trzymać za cb kciuki :) Powodzenia ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozumiesz :)
      Dziękuję <3

      Usuń
  3. Czy tylko ja mam taką zasuwę w szkole, że na samą myśl o studiach odechciewa mi się na nie w ogóle iść? Wracając do rozdziału: jest naprawdę dobrze napusany i widzę, jak bardzo się rozwijasz. Udaje ci się stworzyć bardzo plastyczne opisy (nawet dla ludzi, którzy z tańcem mają tyle wspólnego, co ja z fizyką). Nie śpiesz się, zaczekamy, ile tylko potrzeba na nowy rozdział.
    Pozdrawiam
    Kinga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba to ja wam tak narzekałam na te studia, że teraz wcale nie macie na nie ochoty... Przeze mnie spadnie liczba chętnych na uczelnie wyższe, cholera :P
      Cieszę się, że zauważyłaś te opisy. Nigdy nie były moją mocną stroną, a tutaj, kiedy piszę w trzeciej osobie, naprawdę przydało się wcisnąć coś poza dialogami... Ufff, fajnie, że mi się udało :D
      Dziękuję <3

      Usuń