poniedziałek, 12 grudnia 2016

CHAPTER EIGHT: Have you ever dreamed a night like this?




- Powiedz może o pierwszej chwili, kiedy go zobaczyłaś. Co sobie pomyślałaś, jak sobie zaplanowałaś pracę z nim?
Rita patrzyła na kamerzystę, ustawiającego kamerę pod idealnym kątem. Z tyłu reżyser dawał jej wskazówki, jak powinna wyglądać jej wypowiedź. Widzowie musieli zobaczyć relację z ich prób. Albo raczej podróbę relacji z ich prób. Nie było szans, żeby pokazali, jak jest naprawdę, treningi wciąż stanowiły jedną wielką porażkę. Gdyby puścić widzom taki miks upadków, przekleństw, wrzasków i krzyków, szybko przestaliby to ogladać. A już na pewno by na nich nie zagłosowali.
- Kiedy dowiedziałam się, że mam tańczyć z Harrym, nie wiedziałam dokładnie, kim on jest. Dopiero, kiedy wygooglowałam jego nazwisko i wyskoczyło mi One Direction, już się domyśliłam. Nie interesuję się wykonawcami, dla mnie liczy się sama piosenka i to, czy da się do niej tańczyć. - Zaczęła spokojnie. Kątem oka dostrzegła, jak stojący z założonymi rękami za kamerzystą Harold, zaczyna się lekko burzyć. - Spóźnił się na pierwszy trening i to już mnie lekko wkurzyło, bo nie cierpię spóźnialstwa...
- Stop! - Krzyknął reżyser. Kamerzysta wyłączył nagrywanie. - Mówisz, jakbyś recytowała wyuczoną lekcję. Powiedz coś od serca, nie musisz się trzymać zasad gramatyki! - Pokazał drugiemu facetowi, jak przesunąć lampę. - Jeszcze raz o pierwszym spotkaniu. I na spontanie! Nie masz za to ocen!
Rita zacisnęła usta, z trudem powstrzymując westchnięcie. Nienawidziła iść na żywioł. Nie cierpiała wywiadów. I nie znosiła takiej gadki-szmatki o byle bzdurach. Nie rozumiała w ogóle znaczenia tych filmików reklamowych dla każdej pary. Powinni tylko tańczyć.
Jeszcze raz popatrzyła na partnera. Po obejrzeniu "This Is Us" miała mieszane uczucia. Z jednej strony ucieszyła się, bo intuicja jej nie oszukała: reszta chłopaków z One Direction była dokładnie taka sama w życiu codziennym jak na filmie. Mieli u niej gigantycznego plusa za szczerość i za to, że sława ich nie zmieniła. Natomiast Harry... Wyglądało na to, że jeszcze rok temu był taki jak oni. Dopiero później coś w nim zaskoczyło i zaczął się zachowywać jak klasyczny dupek, gwiazdka, która musiała mieć wszystko, czego sobie zażyczy. I to jej się bardzo nie podobało.
- Pierwszy raz spotkaliśmy się na treningu i od razu wiedziałam, że to będzie katastrofa. - Powiedziała głośno. Zmieniła zdanie. Nie miała zamiaru ściemniać, powie szczerą prawdę, jak wyglądała jej relacja z Harrym Stylesem. - I wcale się nie pomyliłam! Wyobraźcie to sobie... - Zaczęła gestykulować, jakby chciała narysować spóźnionego Stylesa. - Regularnie spóźnia się na treningi, za co robi po sto pompek, do tej pory nie nauczył się podstawowego kroku cha chy, a powtarzamy go od miesiąca, ma dobre poczucie rytmu, ale kompletnie nie umie tego wykorzystać, przystawia się do mnie, chociaż wie, że mam faceta, irytuje mnie samą swoją obecnością, non stop mnie wyzywa i komentuje mój styl bycia, chociaż nic o mnie nie wie i sam jest debilem do kwadratu, który nie umie docenić tego, co ma! - Wykrzyczała na jednym wydechu.
- Ach tak?! - Harry zacisnął pięści i aż poczerwieniał na twarzy. - No, to ja ci coś powiem. Wcale nie chciałem być w programie, przyszedłem tu tylko dlatego, bo zagrozili mi wyrzuceniem z zespołu. Mam tu spotkać swoją ex dziewczynę i paru gości, których nienawidzę z wzajemnością. Mam się nauczyć tańczyć w obciachowych butach, na którym mało nie rozwaliłem sobie ryja, ty wciąż mnie wyśmiewasz i wcale mi nie pomagasz, każesz mi nosić jakieś pajączki, od których bolą mnie wszystkie mięśnie, wyzywasz mnie od imbecyli, a sama nie jesteś lepsza, znęcasz się nade mną fizycznie i psychicznie, i nawet gdybym chciał, to do któregoś tam odcinka nie dojdę, bo nie dożyję, bo ty mnie najzwyczajniej w świecie zamordujesz pompkami!
Stali naprzeciwko siebie, zabijając się nawzajem wzrokiem. Wyglądali, jakby mieli sobie zaraz skoczyć do gardeł. Brakowało tylko torreadora, bo czerwoną płachtę widzieli oboje. Powinni tańczyć całe życie paso doble, a nie cha chę.
- Cięcie - powiedział osłupiały reżyser. Machnął ręką na kamerzystów i stanął bliżej tancerzy. - Wiecie co... My tu wrócimy jutro... Jak trochę ochłoniecie.
Ekipa zwinęła się jak najszybciej, bojąc się o drogi sprzęt, który para numer pięć miała ochotę roztrzaskać sobie na głowach.

<***>

Zadzwonił czyjś telefon.
- Który to?! - Wrzasnął wściekły reżyser. Próbę show przerwano po raz szósty, a przecież premiera miała się odbyć już za tydzień.
- Wybacz, to mój. - Tony z miną winowajca wyjął komórkę z kieszeni.
- Wyłącz to gówno. - Wycedził Drew przez zęby. Miał tego wszystkiego po dziurki w nosie i naprawdę mało brakowało, żeby rzucił kartkami w kamerę i rozwalił studio. Tony spojrzał na niego z miną zbitego psa.
- Montażysta mówi, że można obejrzeć klipy każdej z par.
- Sami sobie to obejrzą, indywidualnie. Może którejś z gwiazdeczek nie spodoba się zmarszczka na czole. - Spojrzał w rozpiskę i wziął megafon. - Para numer cztery! Frankie Bridge i Matthew Cutler! Zapraszamy na parkiet!
Rita wyjrzała ostrożnie zza kulis na scenę. Parkiet wyglądał idealnie, aż chciało się na nim tańczyć, nawet bez muzyki. Miejsca dla widzów były jeszcze w rozsypce i logo programu leżało na podłodze, ale można było już wyczuć atmosferę zbliżającej się imprezy. W programie wszystko szło na żywo, tutaj w ramach próby muzykę puszczali z płyty, prowadzący mieli wyłączone mikrofony i kartki z tekstami, a głos lektora udawał reżyser. Na wprost niej, zza drugiego wejścia za kulisy wybiegli Frankie i Matthew. Zrobili przepisowy ukłon w stronę wyimaginowanej publiczności, a potem ustawili się w odpowiedniej pozycji.
- Już nasza kolej? - Obok niej stanął Harry. Włosy przytrzymał sobie opaską, żeby nie spadały mu na czoło. Odruchowo wyprostował plecy, kiedy walnęła go między łopatki, ale zaraz znowu się zgarbił. - Ogarnij się, kobieto!
- Siedź cicho, masz mnie słuchać, Styles. - Wyjęła komórkę z kieszeni dresów, żeby sprawdzić, czy jest wyciszona. Zauważyła nową wiadomość. Czwórka jeszcze tańczyła, więc szybko sprawdziła, kto do niej napisał.

Od: DAVID :)
Wróciłem, kochanie! :) Ten obóz to jakaś tragedia... Ale już jestem w Londynie. Kiedy masz wolne od prób? Kocham cię!

Reżyser zaczął dawać wskazówki Frankie i Matthew, dlatego zaryzykowała szybkie odpisanie.

Do: DAVID :)
Dziś mam trening do 20:00. Wpadnij do mnie do domu, Mickster się wpuści. Kocham cię <3

- David to twój chłopak?
Odwróciła się jak oparzona. Harry bezczelnie opierał się o ścianę obok niej i gapił się w ekran jej telefonu. Wyłączyła komórkę i schowała do kieszeni.
- Nauczyła cię mama, że cudzej korespondencji się nie czyta? - syknęła, biorąc go za rękę, bo reżyser wykańczał już poprzednią parę. - Pamiętaj, jak masz się ukłonić. I błagam cię, nie pomyl kroków!
- Para numer pięć czeka na pisemne zaproszenie?! - ryknął megafon.
Harriet i Harry wyszli zza kulis. Zbiegli ze schodków i ustawili się przed widownią. Ukłon poszedł całkiem nieźle.
- Muzyka!
Rozbrzmiało "Moves Like Jagger", podrasowane przez orkiestrę Davida Archa. Rita oparła rękę na ramieniu Harry'ego, stanęła bokiem do niego. On odwrócił głowę w jej stronę, objął ją jedną ręką w pasie. Kiedy usłyszeli pierwszą wygwizdaną melodyjkę, obrócił nią, złapał gładko za rękę i przeszli do New Yorka. Potem kilka szybkich lockstepów i obrotów, następnie elegancko powiązany z całością krok podstawowy łączący się z Cuban Break, który był dla Stylesa największą męką. Było kilka pomyłek i to dość widocznych, jedno wyczuwalne zahwianie równowagi, ale jednak udało im się zakończyć układ odchyleniem partnerki do tyłu.
- Nie upuść mnie tylko! - Wyszeptała z wściekłością Rita, kiedy poczuła, jak ręka Harry'ego niebezpiecznie przesuwa się po jej talii. Na szczęście minęło przepisowe kilka sekund, które musieli pozostać bez ruchu. Szybko się wyprostowała. Znów wzięli się za ręce i odwrócili w stronę widowni, żeby zrobić perfekcyjny ukłon z obrotem.
- Bardziej ponurych min mieć nie mogliście? Dopracujcie to, bo nikt na was nie zagłosuje, nawet za pieniądze. Układ też do doszlifowania. W trakcie schodzenia ze schodów bardziej symetrycznie, nie tłoczycie się po lewej stronie. I jak tylko was wywołają, to macie wychodzić, a nie się czaić za ścianą. Myślałby kto, że się boicie! - Popatrzył w swoje notatki. - Dobra, chyba tyle. Jutro próba o tej samej porze. Możecie iść na salę. Sprawdźcie wideo. - Chwycił za megafon. - Para numer sześć! Pixie Lott i Trent Whiddon! Zapraszamy na parkiet! - Krzyknął tak głośno, że para numer pięć podskoczyła.
Szybko zabrali swoje rzeczy i poszli w stronę sal treningowych. Nie odzywali się do siebie, jak to mieli w zwyczaju. Na miejscu zastali już jednego z techników, który do laptopa podłączał nośnik z ich filmikiem promocyjnym.
- Siema, jestem Wes. - Skinął im głową. - Mamy tu kilka fotek promocyjnych, oprócz tych, które już widzieliście na plakatach. Jak zatwierdzicie, to wydrukujemy je do waszego podpisu, ktoś może chcieć autograf. Obok macie klipy. Czołówka całości i czołówka waszej pary. Potem wideoklip przed pierwszym tańcem. Obczajcie sobie, jak skończycie to luz, wrócę za pół godziny i powiecie, czy jest okej. - I zaraz się ulotnił.
- Wy wszyscy macie motory w tyłkach? - Zapytał zgryźliwie Harry, biorąc butelkę z wodą.
- W X Factorze produkcja zapierdzielała wolniej? - Odparowała Rita, włączając odtwarzanie. - Chodź tu, primabalerino. Sprawdź, czy widać, jakim jesteś debilem.
Styles w ostatniej chwili powstrzymał się od komentarza. Usiadł obok dziewczyny na podłodze z laptopem i skupił się na klipie.
Zaczynał się oczywiście od typowej czołówki programu z niezmienną od lat melodyjką. Z sesji z Jamiem wykorzystano element, kiedy Harry jedną ręką zrobił jej z tyłu głowy rogi, a drugą zaraz ją obrócił, jakby nie chciał, żeby się zorientowała. Ona po odwróceniu się do niego, złapał go drugą dłonią za kołnierz czarnej koszuli z miną, jakby doskonale wiedziała, co kombinował. Całość wyszła naturalnie, jakby wcale tego nie zaplanowali i doskonale się bawili w swoim towarzystwie. Zwłaszcza że byli uśmiechnięci, wyluzowani, wyglądali naprawdę dobrze razem. W sumie to chyba była jedyna sytuacja, kiedy faktycznie nieźle się czuli obok siebie. Drugi krótki klip był podobny, ale tam po obrocie zarzucała mu rękę na szyję i odwracała głowę do publiczności.
- Całkiem spoko - skomentował Harry. Nie powiedział dokładnie tego, co miał na myśli... w duchu bowiem stwierdził, że on i taka pierwszoligowa laska nie może wyglądać źle. To po prostu niewykonalne.
- Oba się nadają, chociaż te rogi mogłeś sobie darować. - Wzruszyła ramionami Rita. Nie podobało jej się to, że wyglądają na tym klipie, jakby byli... ze sobą bardzo blisko. I wiedziała, że Davidowi też się to nie spodoba, kiedy będzie oglądał program.
- Te rogi właśnie się spodobają widzom. Pomyślą, jak cudownie się dogadujemy. - Prychnął. - Dawaj ten do odcinka.
Włączyła najdłuższy klip. Najpierw pokazali Harry'ego. One Direction, przekrój przez kilka teledysków, występów, tłumy fanek, wygłupy z zespołem, fotki gazet z nim na okładce. Potem Harriet i jej konkursy, puchary, występy. Wreszcie przeszli do nagranych w studiu fragmentów.
- Kiedy dowiedziałam się, że mam tańczyć z Harrym, nie wiedziałam dokładnie, kim on jest. Dopiero, kiedy wygooglowałam jego nazwisko i wyskoczyło mi One Direction, już się domyśliłam. - Na ekranie pokazała się Rita, siedząc na oknie i patrząc prosto w kamerę.
- Udział w programie wyszedł trochę... spontanicznie. - Oznajmił Harry, stojąc pod lustrem sali treningowej.
- Cześć, jestem Harry. - To było już nagrywane następnego dnia. Musieli udawać chwilę, kiedy się poznali.
- Harriet, ale mów mi Rita. - Uścisnęli sobie ręce i zaczęli miło ze sobą rozmawiać. Harriet oglądając to, z trudem powstrzymała odruch wymiotny. Nienawidziła udawać. Styles najwidoczniej nie miał z tym większych problemów.
- Pierwszy odcinek to cha cha. Wiesz, jaki to taniec?
- Była taka piosenka "Cha Cha". - Zaśmiał się Harry i zaczął nucić przebój Chelo. Pokazały się ujęcia z ich treningu. Tu już było trochę prawdy.
- Mam się nauczyć tańczyć w obciachowych butach, na którym mało nie rozwaliłem sobie ryja. - Oboje się wyprostowali. Tego nie było w zatwierdzonym materiale. Głos Harry'ego wydawał się pozornie pozbawiony wrogości, chociaż wtedy praktycznie się pozabijali, kiedy oskarżali się wzajemnie o najgorsze rzeczy. Na ekranie pokazali zbliżenie na jego buty do tańca i kilka kroków cha chy.
- Harry Styles... Regularnie spóźnia się na treningi, za co robi po sto pompek...
- Nagrali moje pompki?! - Harry poderwał się na równe nogi.
- Chyba zostawili tu kamerę. - Rita rozejrzała się po sali, ale nic nie dostrzegła.
- Ma dobre poczucie rytmu... ale irytuje mnie samą swoją obecnością. - I do tego podklejony śmiech. Ok, Rita się raz zaśmiała. Kiedy Harry się wywalił po obrocie.
- Nie dożyję, bo ty mnie najzwyczajniej w świecie zamordujesz pompkami.
- Jak oni to zrobili, że twój głos słychać, jakbyś się śmiał? - Zdumiała się Rita.
- Magia telewizji. - Warknął wściekły chłopak. - Ale przynajmniej zamydli innym oczy. Przyzwyczaisz się. Będziesz mnie uwielbiać na ekranie tak mocno, jak nienawidzisz mnie w normalnym życiu. Możemy już trenować?

<***>

- Bo to jest tak. - Kaya mocno dmuchnęła dymem papierosowym przed siebie. - Jak robisz obrót, musisz od razu unieść rękę, przygotować się do złapania dłoni partnera w idealnym ułożeniu i do tego jeszcze się nie wywalić w tych butach.
- I tylko tyle zapamiętałaś z tego, czego cię nauczyłem? - Darren Bennett spojrzał na nią z krzywym uśmieszkiem.
- Mam jeszcze się nie zaplątać w kieckę. - Puściła mu oczko i zgasiła papierosa na murku. - No, akumulatory naładowane, człowiek dotleniony, teraz mogę walcować do rana. - Zeskoczyła z murku i skierowała się do drzwi ewakuacyjnych studia, których pilnował napakowany ochroniarz. Obejrzała się za siebie. - Harry, idziesz?
- Za chwilę - mruknął chłopak, wbijając spojrzenie w swoje dłonie.
- Nie stresuj się. Ludzi będzie mniej niż na twoim koncercie. - Machnęła ręką i podążyła za partnerem do budynku, żeby oddać się w ręce fryzjerów i krawcowych.
No tak. Może będzie mniej ludzi. Ale to nie było problemem. Minęło kilka tygodni, od kiedy dowiedział się, że będzie tańczył w programie. Zdążył opanować do perfekcji punktualność, co nie wyszło mu nawet podczas napiętych grafików tras koncertowych, umiał zrobić sto pompek w cztery minuty, do tego stał się mistrzem we wkurzaniu swojej partnerki... ale wciąż nie potrafił opanować dwunastu kroków składających się na jego trwający półtorej minuty układ cha chy.
Rita najpierw była sceptyczna. Potem zmieniła nastawienie na bardziej optymistyczne. A po dzisiejszej próbie generalnej, która skończyła się godzinę temu, chyba jednak straciła nadzieję. Harry zapomniał połowy choreografii i mało brakowało, a pociagnąłby ją na podłogę. Wkurzyła się na niego tak strasznie, że jej przekleństwa słychać było chyba w całym studio. Nawet Matt nie mógł jej uspokoić. Dlatego Harry wyszedł na zewnątrz, żeby odetchnąć świeżym powietrzem i tam natknął się na Kayę Scodelario ze swoim partnerem, który bezskutecznie próbował ją przekonać, że papierosy kiedyś zrobią jej niespodziankę w postaci raka płuc.
Przysłuchując się ich rozmowie, Styles ze zdumieniem spostrzegł, że wcale nie podchodził do tego idiotycznego programu z lekceważeniem. Nagle zaczął się przejmować. Czy to z powodu Harriet, czy z powodu bezlitosnej opinii publicznej? Tego nie wiedział, jednak kiedy słuchał Kai, która wspominała śmieszne sytuacje z prób i na siedząco powtarzała, jakie ma wykonać kroki, przeraził się. Ci wszyscy ludzie... Nic im nie brakowało, większy rozgłos wcale nie był im potrzebny, zarabiali miliony... Ale jednak tu byli dla samej dobrej zabawy. No dobra, kasa też się liczyła, lecz tak naprawdę program nie miał im zapewnić nowym kontraktów czy czegoś w tym rodzaju. W zasadzie tylko Harry był tu z konkretnego powodu. I najbardziej z nich wszystkich lekceważył taniec i całe "Strictly Come Dancing", które mogło naprawdę pomóc mu w karierze.
W jego głowie pojawiła się maleńka myśl, że może zachowuje się jak idiota i powinien bardziej się przyłożyć. Niestety, jego przerośnięte ego zaraz ją wymazało. On? Idiota? Dobre sobie. Przecież da radę.
Zeskoczył z murku i powlókł się do środka. Czas nałożyć tapetę i "szczery" uśmiech. It's showtime.

<***>

Rita siedziała nieruchomo, podczas gdy kosmetyczka nakładała jej cień na powieki. Obok niej siedziały Camilla Dalerup, Aliona Viliani i Frankie Bridge, wszystkie poddawane tym samym zabiegom.
- Will jest całkiem niezły. Nie liczę na finał, ale może dojdziemy chociaż do ćwierćfinału - stwierdziła Camilla, oglądając się na swoje towarzyszki. Chyba miała ochotę podkopać ich pewność siebie.
- Uważaj, Cam, ja i Theo będziemy nie do przebicia. Nie dość, że świetny aktor, przystojny jak nie wiadomo co, to jeszcze zabójczo tańczy. Może nawet coś z tego wyniknie. - Uśmiechnęła się z zadowoleniem Aliona. Frankie popatrzyła na nie ze zdziwieniem.
- Jeszcze nie wiecie, jak zatańczą przed kamerą i już chcecie obstawiać zakłady?
- Och, nie martw się, Fran, jak na pierwszy raz idzie ci dobrze! - Zaćwierkała Camilla. - Próba generalna wypadła całkiem, całkiem.
- Jestem piosenkarką, nie tancerką. - Wzruszyła ramionami. - Mam się tu dobrze bawić i tyle.
- Jasne... Harriet. - Camilla popatrzyła na milczącą dziewczynę. - A jak tam twój partner? - Razem z Alioną zachichotały złośliwie.
Rita otworzyła umalowane oczy i spojrzała na nie obojętnie. Na konkursach to była norma. Nie pozwól, by przeciwnik wiedział, że masz słabości, dlatego zniszcz jego pewność siebie. Rita była na to odporna. Nie zwracała uwagi na to, co mówili o niej ludzie, dlatego też skupiała się na tańcu w stu procentach.
Tylko że teraz było inaczej. Teraz wiedziała, że jest do niczego. Partner ją zawiódł, układ dało się łatwo skopać, a ona sama czuła się, jakby ktoś ciągle ją potrącał, żeby nie złapała równowagi. To niby tylko zabawa dla widzów, ale tak naprawdę był to wysiłek w pocie czoła, praca nad własnym wizerunkiem jako tancerza i nauczyciela. Z takim uczniem jak Harry Styles nie mogła zajść daleko. Mogła tylko patrzeć, jak jej misterny plan się rozpada. Tak jak przewidywała. Jeszcze nigdy nie czuła się tak źle przygotowana do tańca.
Ale w rozmowie nie dała tego po sobie poznać. Wstała z krzesła, zerknęła kontrolnie na gotowy makijaż i w końcu zwróciła się z lekkim uśmiechem do dziewczyn.
- Jeszcze was zaskoczymy. - Popatrzyła na Frankie. - To typowe. Nie przejmuj się tym, co mówią. Chcą cię tylko zdekoncentrować. Zachowują się tak, jakby ten konkurs się bardziej liczył.
I wyszła do garderoby. It's showtime.

<***>

Zayn rozglądał się nerwowo po widowni. Posadzili ich w pierwszym rzędzie, tuż przed samym parkietem. Obok niego siedział Niall i Louis, za to nigdzie nie było widać Liama z dziewczynami i rodziną Harry'ego. Gemma nie mogła się pojawić na nagraniu pierwszego odcinka brata, ale rodzice powinni być tu za chwilę...
- Widzę Eleanor i Liama. - Niall wychylił się z krzesła. Za nimi szli Anne i Robin.
- A Perrie? Widzisz ją gdzieś? Miała przyjść z Jesy. - Zayn aż wstał, żeby poszukać wzrokiem narzeczonej.
- Na razie nie...
- Ja ją widzę, idzie z drugiej strony. - Louis machnął ręką w tamtym kierunku i wstał, żeby przywitać się ze swoją dziewczyną. - Cześć, Ellie.
- Hej, chłopaki... Gdzie Harry? Chciałam mu jeszcze dać kopa na szczęście. - Zdyszana dziewczyna usiadła na swoim miejscu.
- Też chciałem go kopnąć, ale niestety, kazał sobie nie przeszkadzać przed występem - oznajmił Niall kpiąco.
- Dziwisz mu się? - Liam padł na swój fotel. - Chyba się denerwuje, a to byłby jego pierwszy ludzki odruch od dłuższego czasu.
- Fakt, powinien mieć raczej wywalone, jak to miał ostatnio w zwyczaju.
- Cześć, ludzie. - Perrie Edwards i Jesy Nelson wcisnęły się między znajomych. - I co? Kiedy się zacznie?
- Według mojego zegarka za jakieś pięć minut. Transmisja chyba idzie z opóźnieniem.
- Ej, to Jamie? Jamie! - Zayn znowu wstał z krzesła, żeby podbiec do starego kumpla. - Cześć, chłopie!
- Jesteście, super! Uśmiech do zdjęcia! - Fotograf szybko strzelił im kilka fotek. - Fajnie, że przyszliście, szykuje się niezła zabawa.
- Pracujesz tu? - zapytał Louis.
- Jestem fotografem, zatrudnili mnie do sesji i ogólnie mam uwiecznić imprezę. - Zaśmiał się. - Pomagam trochę kamerzystom. Jak tam Harry?
- Przez ostatni tydzień się nie odzywał i chyba się trochę zestresował... - Powiedział Liam.
- Cóż, nie powiem, żeby zachowywał się normalnie na sesji. A przynajmniej nie tak, jak z wami. Musiałem go trochę rozruszać. Nie dogadują się ze sobą.
- On i Rita? - Upewniła się Eleanor.
- Może nie są przyjaciółmi, ale jednak... - zaczął niepewnie Niall, ale Jamie przerwał mu ze śmiechem.
- Stary, przyjaciółmi? Oni sobie codziennie skaczą do gardeł! - Nacisnął przycisk na słuchawce i zamilkł na chwilę. - Muszę lecieć, zaraz się zacznie.
- Panie i panowie, za chwilę rozpoczniemy nagrywanie pierwszego odcinka dwunastej edycji "Strictly Come Dancing". Prosimy usiąść na swoich miejscach i wyciszyć telefony komórkowe oraz wszystkie urządzenia elektroniczne. - Rozległ się głos reżysera. Sala rozbrzmiała pełnymi podekscytowania szeptami. - Dwadzieścia sekund do startu.
- No to teraz się zacznie... - Mruknął Liam i zerknął na telefon. Sophia wysłała mu smsa ze zdjęciem laptopa otwartego na transmisji live. Sądząc po fotce, w telewizji leciały dopiero reklamy po poprzednim show. Wyciszył komórkę i usiadł wygodniej na fotelu.
- Dziesięć, dziewięć, osiem, siedem, sześć, pięć...
Światła rozbłysły, podświetlono krawędzie parkietu, reflektory skierowały się na orkiestrę. Na scenę wybiegł zespół FlashBeat z premierowym pokazem latino.
It's showtime.



_______________________________________________________
Łapki w górę, kto się spodziewał rozdziału tak szybko? xD

Miałam wenę, ochotę na pisanie i wszystko, co się z tym wiąże. 
Polecam przesłuchać piosenki z początku, zwłaszcza dwie ostatnie, bo da się do nich zatańczyć cha chę ;)
Kolejny rozdział... jak przyjdzie wena :P może znów się wyrobię w tydzień? 

Dziękuję wam, że jednak nie postawiliście na mnie kreski i wciąż tu jesteście. Komentarzy mało, ale wyświetlenia mówią same za siebie. Dziękuję <3

Do napisania!
Roxanne 

4 komentarze:

  1. cudoooooooooooooooooooo

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż, ja się totalnie nie spodziewałam że tak szybko dodasz nowy, ale miło mnie zaskoczyłaś :-) Przepraszam, że nie skomentowałam poprzedni rozdział, ale niestety nie miałam czasu :-(. Pozwól, że skomentuje ogólnie oba naraz ;-) Więc uważam, że te dwa rozdziały różnią się od tych pierwszych, które napisałaś rok temu, widać różnice, a przynajmniej ja widzę :-P Nie chodzi mi o to, że zmieniło się na gorsze czy lepsze, ale po prostu się zmieniło i na razie nie wiem jeszcze co (jestem kiepska z polskiego, to chyba dlatego) :-) A co do fabuły myślę, że jest super, jestem bardzo ciekawa czemi Harry sie zmienił i jak mu pójdzie w pierwszym odcinku :-) Więc... życzę ci powodzenia w dalszym pisaniu i pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jej doczekałam sie :D mam nadzieje że Rita i Styles będą kiedyś razem ^^

    OdpowiedzUsuń